Music

niedziela, 10 września 2017

Rozdział 3.4

OD AUTORA:
Cześć. Długo mnie nie było, wiem.
W ostatnim czasie miałem wiele spraw na głowie, a poza tym nie miałem siły na kontynuację "Miasta Mroku". Niby wiedziałem, w jakim kierunku chcę iść, ale nie potrafiłem ubrać tego w słowa, a tym bardziej udostępnić na blogu.
Mam taki galimatias w głowie, że jestem szczęśliwy, że udało mi się to dla Was wyłuskać. Przyznaję, nie było to łatwe, ale starałem się napisać coś zabawnego i wciągającego.
Mam szczerą nadzieję, że nie jesteście źli na moją długą (i przedłużającą się) nieobecność. Wróciłem i wierzę, że już nie będę robił takich akcji ;)
Jak Wam się spodoba, pozostawcie po sobie jakiś ślad w formie komentarza. Będzie mi bardzo miło! :)
No to żeby nie przedłużać, witajcie z powrotem w Wildfire, Mieście Mroku.



Z perspektywy Daniela:
Szpitalna woń zrobiła się bardziej intensywna zaraz po opuszczeniu windy. Zayn nie był z tego powodu zachwycony. Od dzieciństwa bowiem nienawidził szpitali.
Na korytarzu kręciło się mnóstwo ludzi. Co chwilę mijaliśmy tabuny pielęgniarek i lekarzy, którzy przemieszczali się z jednej sali do drugiej. Z wielką ulgą otworzyłem drzwi do pokoju, w którym leżała moja czternastoletnia siostrzyczka.
Szybciej, Rainbow Dash! – krzyczała Maddie spod kołdry. – Pokaż im!
Widząc Zayna i mnie, siostra zrobiła się lekko czerwona na twarzy.
Widzę, że lepiej się już czujesz – stwierdziłem i spojrzałem na lecące w telewizji My Little Pony. – Skoro masz siłę się tak wydzierać.
Wcale się nie wydzieram – odburknęła Maddie cicho, a Zayn i ja usiedliśmy na krzesłach stojących przy łóżku. – Po prostu niedawno wstałam i strasznie mi się nudziło, więc włączyłam telewizor.
I to wyjaśnia twoje wrzaski? – zapytał ją Norton z nutą ironii w głosie. Nie czekając na odpowiedź, zwrócił się do mnie: – Ona zawsze się tak zachowuje podczas oglądania kucyków?
Nie zawsze – mruknąłem. – Ale bardzo, bardzo często.
Maddie posłała mi mrożące krew w żyłach spojrzenie i ukryła twarz w poduszkach. Mógłbym przysiąc, że była przy tym czerwona, jak burak.
Wszystko w porządku, Maddie? – spytałem i szturchnąłem ją. – Co jest?
Czternastolatka odłożyła poduszki i westchnęła ciężko, jak to tylko potrafią dzieci strudzone swoim żywotem. Spojrzała to na mnie, to na Zayna, który oglądał kucyki i machnęła znacząco na niego głową. Przez chwilę nie wiedziałem, o co jej chodzi, ale w końcu mnie olśniło.
Przewróciłem oczami i uśmiechnąłem się. Od jakiegoś czasu zacząłem zauważać, że Maddie zrobiła się nieśmiała w towarzystwie Zayna, ale nie brałem tego na poważnie.
Aha – powiedziałem tylko, a siostrzyczka zrobiła się jeszcze bardziej czerwona.
Zayn spojrzał na nas i wrócił do oglądania kucyków. Ludzie są czasami niepojęci.
W sali przez chwilę było tylko słychać odgłosy dochodzące z telewizora.

***

Ktoś zaczął pukać do drzwi i po zaproszeniu Maddie do sali wszedł Richard Swanson. Mężczyzna omiótł trójkę nastolatków spojrzeniem i jego wzrok spoczął na My Little Pony. Otworzył usta i po chwili je zamknął.
Cześć! – powiedział Daniel.
Dzień dobry – oznajmił Zayn i powrócił do kucyków.
Kiedy będzie obiad? – zapytała Maddie z siłą w głosie. – Jestem głodna!
Richard skrzyżował ręce na piersi i odparł zmęczonym głosem:
O 14. Poza tym powinnaś spać.
Ojciec spojrzał na Daniela i pokręcił głową:
Ona powinna odpoczywać, a nie oglądać te swoje kucyki.
Siedemnastolatek wzruszył ramionami i mruknął, że oni z Zaynem dopiero niedawno przyszli.

W międzyczasie ktoś wsunął palce w szparę między uchylonymi drzwiami i rozsypał fioletowy proszek. Z niewiadomych powodów on zaczął unosić się w powietrzu i kierować w stronę Zayna oraz Daniela.
Najpierw dotarł do Nortona, który zmrużył oczy i zaczął delikatnie drapać swoją prawą rękę. Swanson tymczasem zaczął kichać, a jego oczy załzawiły.
Coś się stało? – zdziwił się Richard, patrząc na ich obu.
Nie, nic – odparł Zayn i wybuchnął głośnym śmiechem. – Przypomniało mi się tylko, jaki jestem przystojny. Podobam się każdej dziewczynie! – I po tych słowach mrugnął do Maddie, a ta zszokowana ukryła twarz w kołdrze.
Richard patrzył na Nortona z niepokojem, ale przestał, kiedy odezwał się Daniel:
Wszystko w porządku, tato. Tylko jakaś pielęgniarka została zamordowana i przypuszczamy, że zrobił to Sa...
Zayn w odpowiednim momencie zakrył przyjacielowi usta i spojrzał na niego porozumiewawczo.
Co ty wyrabiasz? – zapytał Norton teatralnie. – Nie możemy nikomu mówić o naszej misji.
Daniel przyłożył dłonie do twarzy w wyrazie wielkiego zdumienia.
Masz rację! O, Boże. – Swanson pokręcił głową i pogroził ojcu palcem. – Prawie bym ci wszystko wypaplał!
Po tych słowach Zayn i Daniel wybuchnęli śmiechem. Obaj zatrzęśli się na krzesłach i omal z nich nie spadli.
Co im jest? – zapytał córkę Richard. – Przyszli do ciebie w takim stanie?
Maddie pokręciła głową i oznajmiła, że byli normalni. Po krótkiej chwili zapytała:
Naprawdę jakaś pielęgniarka została zamordowana?
Richard zawahał się, ale odpowiedział:
Tak, prowadzone jest śledztwo w tej sprawie.
Skąd Daniel o tym wiedział?
Mężczyzna spojrzał na syna, który z Zaynem porównywał bicepsy.
Nie mam pojęcia. Może usłyszał na korytarzu. Wiesz co, wezmę ich na badanie, bo coś jest nie w porządku.
Maddie pokiwała głową i pomachała mu dłonią na pożegnanie.
Z sali czternastolatki najpierw wyszli Zayn i Daniel, a za nimi ojciec Swansona. Pokierował ich do wybranego przez siebie miejsca i zniknął za zakrętem.
Para zagadanych lekarzy rozstąpiła się i blondynka siedząca na krześle miała wreszcie widok na drzwi do sali Maddie.
Meredith westchnęła z ulgą, ale na twarzy miała wypisany żal. Strzepała ostatnie resztki fioletowego proszku i wstała. Przypomniał jej się rozkaz Mony:

Podążaj za nimi i w odpowiednim momencie wykorzystaj proch szaleństwa.
Skąd go wzięłaś? – zapytała Meredith, a siostra uśmiechnęła się złowrogo:
Mam swoje źródła. Zrób to.
Meredith wahała się, ale Mona złapała ją mocno za lewą rękę i warknęła:
Zrobisz to! I bez dyskusji.
Młodsza blondynka jęknęła i mruknęła cicho:
Ale po co? Co ci to da?
Mona przeszła przez jaskinię i parsknęła:
Odwróci ich uwagę na jakiś czas. Nie dotarło do ciebie, że oni je szukają? Trzeba to przedłużyć.
Phoebe zdołała usłyszeć kilka ostatnich słów, ale to wystarczyło.
Słyszałaś, Ricky? Szukają nas!!!
Ricky szepnęła: – Co takiego?
Nic ważnego! – warknęła Mona i pochyliła się nad Phoebe: – Nie wierz w cuda, płotko. I tak nikt was tu nie znajdzie.
Mylisz się! – zawołała nastolatka, a Mona wymierzyła jej siarczysty policzek.
Phoebe jęknęła z bólu i z oczami pełnymi nienawiści wykrzyknęła oprawczyni prosto w twarz:
Zayn i Daniel znajdą cię i gorzko tego pożałujesz!
Przez moment Mona stała nad dziewczyną z grobową miną. W końcu wybuchnęła donośnym śmiechem, od którego przechodziły ciarki po plecach.
Dziecino – prychnęła Mona. – To dzięki wam dwóm mogę skorzystać z prochu szaleństwa. Wykorzystując wasze uczucia do tych chłopców czar poskutkuje. To dzięki więzi emocjonalnej proch trafia do odpowiednich osób. Całusy!
Phoebe rozchyliła usta, ale nie miała nic do powiedzenia. Ricky przymknęła oczy i westchnęła ciężko.
Mona zaklaskała z radości i uśmiechnęła się szeroko. Zrobiła dwa piruety i to było ostatnim, co zobaczyła Meredith, zanim wróciła do rzeczywistości.

Dziewczyna weszła do windy i zasunęły się za nią drzwi.

***

Węże wielkości człowieka pełzały wokół Czarnego Węża, głośno posykując. Szturchały go głowami, a wydawane przez nich odgłosy koiły nerwy mężczyzny.
Przez całą noc czarodziej nie mógł zasnąć, bo jego myśli powracały do Daniela Swansona. Chłopca, który przeciwstawił się jego mocy. Ta sprawa nie dawała mu spokoju.
Czarny Wąż powstał nagle i odepchnął od siebie węża, który próbował wpełznąć mu na kolana.
Precz! – krzyknął mężczyzna i zacisnął pięści. – Muszę się skupić.
Gad wysunął język i zatrzepotał nim w powietrzu, ale odpełzł. Jego pobratymcy wili się w ciszy w drugim końcu magazynu, zostając w bezpiecznej odległości.
Mroczny nie powiedział mi wszystkiego – mruczał Czarny Wąż i co rusz machał palcami u dłoni. – Nie powinno mnie to jednak dziwić. Ciemność to straszna suka.
Po tych słowach twarz mężczyzny rozświetlił uśmiech.
To jest to! Jak mogłem o tym zapomnieć?!
Węże zwróciły głowy w jego stronę i zobaczyły, jak wychodzi z magazynu.
Chłodne powietrze owiało Czarnego Węża, a ten przymrużył oczy z zadowolenia. Oprócz niego i jego pupilków w okolicy nie było żywej duszy. Błękitne niebo bez ani jednej chmurki zdawało się ten fakt potwierdzać.
Czarodziej usiadł na trawie i rozłożył przed sobą grube tomiszcze, które otworzył na wybranej przez siebie stronie. Był to akurat początek nowego rozdziału zatytułowanego "Jak odnaleźć pobratymca".
Już czas – powiedział Czarny Wąż i zaczął odczytywać inkantację.
Ciąg dalszy nastąpi...

2 komentarze:

  1. Może się zauroczyła?
    Jestem tu nowa, ale mam nadzieję, że szybko ogarnę o co chodzi xD
    Czekam xo

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń